www.fretki.org.pl

fretkorum - i wszystko jasne ;)
Teraz jest 23-10-2019 11:21

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 129 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 07-08-2014 7:07 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
to ja tez sie dopytam... czy film z rytualu polowania gronostaja jest dowodem na to, ze fretki (juz pomijam fakt, ze fretki i tchorze inaczej poluja - szybki atak) zyjace w domu, nie w naturze, nie sa stadne bo gronostaj podskakuje przed zabiciem krolika?

czy instynkt zabijania gronostajow ma byc dowodem na instynkt hierarchiczności fretek w domu wobec wlasnego gatunku - bo podejrzewam, ze jakbym moim wrzucila zywego krolika, to tez by odtancowaly przed nim sambe, a nastepnie go zabily i zjadly - ale nadal nie pomyslalabym, ze zamordowanie krolika jest forma agresji do wspolplemienca ze stada? ... :P

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 7:39 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 11-02-2014 13:05
Posty: 3981
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
fretki: Lucjan -Lucuś (*) szczęście moje , serduszko moje ,odeszło 4 marca 2015 :(
Lucjan Drugi , znajdka ze schroniska ,od 13 czerwca 2015 :D

za TM Bafi (*)
za TM Marcelek (*) 13.XII. 2015 :(
anathea napisał(a):
u prosze 2 filmiki z fretkami zyjacymi w grupie, praktycznie w warunkach naturalnych, od ponad 30 lat... i osiagajacymi wiek 10-12, a nawet 14 lat (bez kastracji)...
https://www.facebook.com/photo.php?v=75 ... =3&theater
https://www.facebook.com/photo.php?v=73 ... =3&theater



Nie mogę się oprzeć :oops: jakie superowskie warunki do życia Ktoś stworzył swoim freciakom :shock: tylko pozazdrościć ... :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 8:47 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
F.A.A.
Offline

Dołączył(a): 11-03-2009 10:20
Posty: 2733
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Kobieta
fretki: Suzi - Suzanna,
Kokosanka - Kokos.

Hugo i Kajka już razem na zawsze [*]
Mopik (Myszka, Myszasty) [*]
No ale ja dalej nie rozumie, co ten filmik z polowania gronostaja ma wspólnego, z tym czy fretki się akceptują, lubią itp?
Od zawsze wiemy, że fretki bawią się poprzez symulacje walki. Nie robią tego z dużą agresją - co z pewnością by robiły - gdyby chciały wyeliminować przeciwnika ze swojego terenu. Tak samo bawią się z człowiekiem - czyli co, nas też nie akceptują, nie lubią, wolą być same?
I nawet jeżeli sposób polowania gronostaja ma cokolwiek wspólnego, ze sposobem polowania tchórza w naturze , to o czym to by świadczyło, obserwując nasze fretki w domu? Normalne, fretka się bawi, skacze, robi fikołki, symuluje by zmylić druga fretkę, aby nieco straciła orientację i "heja" dalej bawimy się w ganianego - hm niemal zupełnie jak zabawa z dzieciństwa w kręcenie ciuciubabki. Beztroskie wygłupy. Przecież nie będziemy oczekiwać aby fretki bawiły się w układanie klocków lego. To jak mają się inaczej bawić, jak nie w sposób, który znają od urodzenia, "walcząc", przepychając się i goniąc z rodzeństwem? Dlaczego to ma być odbierane jako oznaka braku akceptacji, a nie właśnie zwykłej zabawy? A może nasze fretki, to ogólnie takie smutne, nie zabawowe, wycofane zwierzęta, które nic nie lubią? No bo co w takim układzie lubią fretki?

_________________
Stowarzyszenie Przyjaciół Fretek
Fretkowa Akcja Adopcyjna
tel. 608 568 028


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 9:06 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
moze ghja sie wydaje, ze jej sie zle wydaje... :P

nam ludziom trudno wylapac charakterystyczne dzwieki fretek do danej sytuacji, a tym bardziej mowe ciala... sa skoki do zabawy, moga byc skoki do agresji (co u fretek dosc latwo odroznic, ktory 'atak' jest zabawa, a ktory mordem)... czyli sa roznice w dzwiekach i ruchach, ktorych my nie wylapujemy, ani ulomnych wzrokiem, ani uchem... itd., itp. ... tak jak ghja nie umie tego rozroznic... albo nie chce... :shock:

gdy maluchy sie siluja, baruja i popiskuja, to zadna z innych fretek na to nie reaguje, nie przybiega sprawdzic, ktorej sie krzywda dzieje... robi swoje... gdy jakies fretki sie bija ustalajac hierarchie ich piski, wydawaloby sie podobne do piskow maluchow, powoduja ze cale stado sie zlatuje, sprawdza i probuje okreslic po stronie 'alfy' ... zawsze oberwie ten, ktoremu akurat alfa postanowila dac lomot, jak alfa przestaje to i reszta zostawia delikwenta w spokoju... :mrgreen:

np. na tej fotce... fretka jest mordowana przez druga fretke? czy matka opiekuje sie maluchem? a moze cos innego?
Obrazek

-- dodano: Cz sie 07, 2014 11:01 am --

ten gronostaj podskakuje jak na filmie z krolikiem... zabije tego drugiego gronostaja, przegoni go ze swojego terytorium w naturze (nadmienie, ze gronostaje jak fretki sa samotnikami i sa to dorosle osobniki, a nie szczeniaki)??
Obrazek

no kochani piszcie co Wam sie WYDAJE, ze widzicie na tych fotkach... zobaczymy kto trafi najblizej prawdy... :P

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 11:53 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kolegium FFR
F.A.A.
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 09-12-2008 16:24
Posty: 5377
Lokalizacja: Warszawa Mokotów
Płeć: Kobieta
fretki: Bianka (2010), Groszek (2013) , Ziomek (2016)
[*]Drako za TM żegnaj malutka iskierko (2005)
[*]Frodo za TM żegnaj słodki okruszku (2006)
[*]Harutki za TM serce mi pękło (2004)
[*]Fionka za TM brakuje mi Ciebie malutka(2009)
[*]Graf Wojownik za TM Twoja siła została ze mną
[*]Ferduniu królu mój najdroższy(2008)
[*]Melba Pokazałaś mi jak cieszyć się każdym dniem (2007)
[*]Maniuś wiem że jesteś w domu, zawsze będziesz (2009)
[*]Cytrynek rudzielcu kochany bardzo tęsknię (2008)
[*]Telmiątko poznałaś dużo osób, ale byłaś tylko moja
wg mnie nie możemy porównywać zachowań dzikiego zwierzaka do udomowionej przed ponad 2 tys lat fretki. To że dzikusek podskakuje przed ofiarą znaczy że będzie polował bo jest głodny. Kiedy mój Maniuś podskakuje przede mną na pewno nie myśli o polowaniu bo nie jest głodny, markuje polowanie dla własnej "przyjemności" , dla zabawy nie wiem jak to nazwać , ale na pewno nie jest to żadna walka o przetrwanie. To wg mnie takie czynnościowe atawizmy i nadawanie im znaczenia dokładnie takiego jak u dzikiego zwierzaka jest nieporozumieniem.
Dla porównania :mrgreen: co znaczy człowiek z dzidą w ręku ? Odpowiedź : Jeśli to będzie członek plemienia w puszczy amazońskiej (świeżo "odkrytego ") to będzie znaczyło że wybiera się na polowanie ażeby zapewnić byt sobie i swojej rodzinie. Jeśli to będzie człowiek na stadionie to właśnie rzuca oszczepem i świetnie się bawi zwłaszcza kiedy rzuci dobrze i na pewno nie jest głodny. Wykonują tą samą czynność tylko w zupełnie innym celu i z innego powodu.
Po co dzikusek znaczy teren i przegania intruzów? Dla zapewnienia sobie terenu łowieckiego i możliwości przedłużania gatunku. Nasze ogony mają pełne miski i zazwyczaj są wykastrowane w ten czy inny sposób, dla tego uważam że są bardziej chętne do freciego towarzystwa, ich instynkty w tym zakresie bardzo się zmieniły przez te 2 tysiące lat, cel dla którego są terytorialne zniknął dawno temu.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 12:24 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
wreszcie glos rozsadku... fretka w niewoli ma instynkty naturalne w wiekszym lub mniejszym stopniu uspione lub dostosowane do zycia w nowym srodowisku (nie dzikim)... nalezy jej zachowanie odczytywac stosownie do kontekstu, a nie wprost porownywac do zwierzat dziko zyjacych i odmiennej sytuacji, czy czynności jaka jest zabawa jako przeciwienstwa zabijania... :mrgreen:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 16:11 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 11-02-2014 13:05
Posty: 3981
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
fretki: Lucjan -Lucuś (*) szczęście moje , serduszko moje ,odeszło 4 marca 2015 :(
Lucjan Drugi , znajdka ze schroniska ,od 13 czerwca 2015 :D

za TM Bafi (*)
za TM Marcelek (*) 13.XII. 2015 :(
anathea napisał(a):
np. na tej fotce... fretka jest mordowana przez druga fretke? czy matka opiekuje sie maluchem? a moze cos innego?


Mamusia iska małego :D

anathea napisał(a):
ten gronostaj podskakuje jak na filmie z krolikiem... zabije tego drugiego gronostaja, przegoni go ze swojego terytorium w naturze (nadmienie, ze gronostaje jak fretki sa samotnikami i sa to dorosle osobniki, a nie szczeniaki)??


A może to zaloty ? :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 17:11 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
F.A.A.
Offline

Dołączył(a): 04-08-2007 13:02
Posty: 5377
Lokalizacja: Warszawa/Sadyba
Płeć: Nie określono
fretki: Albert, Mississipi, SpeedUcha, Księciunio-Gapcio, Linka-Pętelka na zawsze w moim sercu [*]
anathea - Ty widzę piszesz jak Ci wygodnie... Kiedy chodzi o żywienie, to fretki należy karmić w sposób zbliżony do tchórza, ale jak mowa o tym, że fretki są terytorialne (wymagają własnego terytorium, co dla Ciebie jako hodowcy z taką ilością fretek....), to nagle okazuje się, że mamy całkiem udomowione zwierzęta.... tia....

Generalnie chcę zachęcić tych, których to zainteresuje, do stworzenia warunków takich, żeby każda fretka miała swoje terytorium, do którego pozostałe nie będą miały dostępu. Tam fretka powinna spać i jeść.

A co do zachowania - fajnie, że dla Was wszystko jest takie oczywiste. Pozostaje mi ubolewać, że ja nie mam takiego komfortu...
Widziałam i widzę różnicę w zachowaniu samic wobec siebie i wobec Gapcia. Zmienia się natomiast interpretacja - kiedyś uważałam, że Gapcio bawi się ze SpeedUchą a walczy z Linką. Teraz postrzegam to odwrotnie, bo w elementach zabawy widzę wskazane przez dr Roest zachowania seksualne oraz dominacyjne.
Teraz mam okazje oglądać, jak zmienia się zachowanie w chorobie - i w tym przypadku - wcale nie na opiekuńcze wobec chorej fretki. To są drobne szczegóły, ale widząc je, wiem że mogę pomóc chorakowi zapewniając mu jego azyl.

_________________
Zanikam...


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 07-08-2014 21:46 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 28-07-2009 10:08
Posty: 5790
Lokalizacja: Tychy
Płeć: Kobieta
fretki: Pączuś i Zbychu
George [*] (11.07.2017
Zuzia [*] (23.01.2017)
Mongi [*] (15.01.2017)
Pepsi [*] (13.07.2016)
Karolcia [*] (31.01.2016)
Ozzy [*] (29.01.2016)
Edek [*] (19.06.2014)
Dina [*] (06.01.2014)
Lusia [*] (09.12.2010)
ghja napisał(a):
anathea - Ty widzę piszesz jak Ci wygodnie... Kiedy chodzi o żywienie, to fretki należy karmić w sposób zbliżony do tchórza, ale jak mowa o tym, że fretki są terytorialne (wymagają własnego terytorium, co dla Ciebie jako hodowcy z taką ilością fretek....), to nagle okazuje się, że mamy całkiem udomowione zwierzęta.... tia....

Bo mamy.Są na tyle udomowione,że wypuszczone na wolność tylko nieliczne sztuki by sobie poradziły.Ale mimo udomowienia ich układ pokarmowy nie jest na tyle zmodyfikowany,żeby dostosował się do komercyjnych karm-co potwierdzają badania.Dobrze wiesz,że większość frecich chorób jest wywołanych złym żywieniem,więc nie porównuj sposobu żywienia do zachowań fretek,bo to nie ma sensu. :roll:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08-08-2014 0:09 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Nocne Marki
Kobiety
Loża szyderców
Offline

Dołączył(a): 16-01-2010 21:29
Posty: 4705
Lokalizacja: Tunbridge Wells UK
Płeć: Kobieta
fretki: Matylda -czyli Lady GuGa (bo to normalnie gwiazda ;)))
Ja, jako opiekun fretki-samotnika powiem tylko że to jest kwestia indywidualna. W tym roku ku niezadowoleniu mojej jedynaczki przewinęło się przez nasz dom kilka hotelowych fret i też kilka przykładów na to że generalizowanie: fretki to samotnicy tudzież przeciwnie; fretki to stadne zwierzaki dla mnie nie ma zbytnio oparcia w rzeczywistości. Ja mam samotnika, osoba której fretki gościły u mnie najpierw (parka) była w trakcie łączenia stada, drugie hotelowanie zaś to znamienny przykład zgodnego stada gdzie jeden ogon był szczerze zatroskany o los drugiego.
Sam dziki przodek w swoim życiu ma też okresy gdy odchowuje młode i tworzą zgodne stado po czym nadchodzi czas rozstania i młode opuszczają gniazdo szukając swojego terytorium. Wrzucałam w temat o tchórzach filmik świetnie pokazujący ten etap życia samicy tchórza.
Osobiście uważam że z fretkami prawda też będzie leżeć pośrodku i w dużej mierze zależeć od charakteru ogonka/ogonków, więc klucz do sukcesu nie tyle odgórne ustalenia typu: stadne czy samotniki a raczej wynik własnych obserwacji i takiego działania by fretki nie skrzywdzić. Inne potrzeby z pewnością będzie miała starsza jedynaczka, towarzystwem możemy jej co najwyżej zrobić na złość a inne młody rozhasany szczeniak któremu zabrakło towarzystwa. Ktoś podał tu przykład fretki nie mającej ochotę na jedzenie po stracie towarzysza, u mnie fretka przestała jeść podczas pobytu obcych futer ale ja nie upierałabym się z tego powodu przy teorii samotnika no to właśnie kwestia imdywidualna.
Z drugiej strony jeśli metody Pani Dr pomagają fretkom wygrywać z chorobami to też jakoś nieszczególnie mam ochotę je z góry przekreślać. Bo i po co?

_________________
...interesującą rzeczą jest pochodzenie słowa ferret, które wywodzi się od łacińskiego słowa furittus, którego znaczenie to... "mały złodziej"
źródło: http://www.ferret-world.com/ferrethistory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08-08-2014 9:07 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
ghja napisał(a):
Co więcej, sama jakiś czas temu udowadniałam anathea, że przecież fretki są od dawna udomowione lub "ufermione", że tyle pokoleń już minęło, że mają inne potrzeby niż ich dzicy przodkowie.
ghja, to ja pisze jak mi wygodnie?... prosze, nie wkladaj w moje usta czegos, czego nigdy nie powiedzialam... ja rozpatruje kazda sprawe/fretke indywidualnie... zawsze lubilam, gdy przywracalas ludzi do porzadku, zeby nie generalizowali, a teraz sama tak zgenarlizowalas ten aspekt zycia fretek, ze robie takie oczu... :shock: ... czytajac co piszesz od poczatku o SAMOTNICTWIE, to widze tylko czarno... albo bialo, a gdzie jakies kolory czy chociaz szarosci?... wpadacie ze skrajnosci w skrajnosc z krzywda dla wielu fretek... :?

piszemy nie laczcie ze:
- starymi samotnikami (sa takie, bywaja)
- chorymi (bo widze jak chore zachowuje sie do silnych, zdrowych, mlodych fretek i odwrotnie - mam te mozliwosc z uwagi wlasnie na hodowle, hotele, znajomych)
- ciezarnymi, karmiacymi (j.w.)
- w rui (j.w.)

ba! ... podczas choroby fretek powinno sie nawet ograniczyc glosnych gosci w domu!

od lat pisze Wam, "...to ze wykastrowaliscie fretki nie znaczy, ze wycieliscie im mozgi/obcieliscie glowki...", a co za tym idzie, fretki pomimo kastracji maja:
- stlumiony instynkt rozmnazania, ale go maja! i dlatego samce beda meczyc samice, albo probowac ustawic inne samce, samice beda ustawiac inne samice i samce
- stlumione inne instynkty wziete z dzikiego tchorza, jak chociazby chomikowanie pozywienia... to akurat, w odniesieniu do fretek, nie jest nawet stlumione
- nadmiar swiatla!!! - ile przeprowadzilam rozmow o swietle i jego wplywie na fretki, na tym forum??!!

to ze fretki mamy w domu nie znaczy ze stracily instynkty, ktore sa, a terytorializm jednym z wielu instnktow!... ale te instynkty nie sa takie jak w naturze, bo nie musza... :mrgreen:

wiele osob kastruje fretki i mysli, ze pozbylo sie problemy, a to nie prawda... problem, tak naprawde, dopiero sie zaczyna... kto nie ma teraz fretki chorej na nadnercza i/lub insulinome (nieliczni, tacy jak ja)?... zainteresowani moga przeczytac o kastracji i jej wplywie na organzimy zwierzat w linkach, ktore niedawno wstawilam do tego watku... viewtopic.php?f=19&t=6540&start=275

ghja... chyba nalezy sobie tez odpowiedziec z jakim zwierzakiem mamy do czynienia w domu, co znaczy dzikosc, a co znaczy udomowienie?... jesli wezmiesz szczeniaka tchorza, urodzonego w naturze i wychowasz go w domu, to stanie sie on udomowiona fretka o silnych instynktach naturalnych... gdy wypuscisz urodzonego w domu szczeniaka do natury i trafi na przyjazne sobie srodowisko, nauczy sie zabijania, to stanie sie dzikim tchorzem o naturalnych sobie instynkach... a fretki to nadal zwierzaki, ktore udamawiamy od kilkudziesieciu lat, a nie od tysiecy w ciaglosci i beda mialy naturalne instynkty, tylko ze stlumione, jedne mocniej, drugie slabiej... ani moje fretki, ani Twoje, ani nikogo innego nie sa potomkami tchorza udomowionego 2,5 tys lat temu... sa to fretki udomowione z jakiegos fermowego, dzikiego tchorza, maksymalnie 30 lat temu... jesli po drodze nie mialy znow domieszki dzikusa... :mrgreen:

a i mylisz terytorializm z hierarchia... w naturze jeden samiec ma na swoim terytorium z 10 i wiecej samic... czyli ma terytorium, na ktorym zyje 11 i wiecej tchorzy... te terytoria sie czesto pokrywaja, przynajmniej w czesci dotyczacej terytoriow samic... a w przypadku samca jest tym samym, jednym, wielkim terytorium... :mrgreen:

ghja napisał(a):
Cóż - moja postawa dotycząca fretek była błędem. Przyznaję to, bo mam na tyle rozumu, żeby nie dyskutować z lekarzem, który jest żywą legendą - bo prowadzi badania nad fretkami, a nie tylko leczy fretki.
szkoda, ze nie masz na tyle obiektywnosci, aby odroznic zupelnie inne sytuacje i podac wiedze w szerokim spektrum, a nie tylko skrajnie na podstawie jednego przypadku, czy nie wspominajac, na podstawie rytualu zabijania gronostaja jako wzoru dla fretek... :?

ghja... jesli masz 2 fretki... jedna z nich zchoruje/wejdzie w hardkorowa ruje behawioralna lub urojeniowke, to bezwglednie powinnas ja odlaczyc od drugiej, do oddzielnej klatki/pokoju... wlasnie zeby miala spokoj i szybciej wyzdrowiala/wyszla z rui/urojeniowki bez stresu... ale jesli masz dwie, trzy, cztery zdrowe fretki, ktore sie LUBIA, to po cholere chcesz im odwrocic swiat do gory nogami, a opiekunom robisz wode z mozgu?

niestety, jesli gro ludzi bedzie mialo nadal podejscie: "nie chce oddzielac", "na sile polacze samotniki"... "zal mi tej w klatce"... to faktycznie, mozna tylko pozalowac tych fretek, ze maja ograniczonych, niemyslacych opiekunow, bo nadal swoja wygode (2 turnusy to problem!) lub dyskomfort zapachowy (kastarcja bo smierdzi!) przedkladaja nad dobro wlasnego zwierzaka... :evil:

ja mam 8 turnusow (3 niekastrowane samce od stycznia do wrzesnia, 3 matki z amba obrony potomstwa od kwietnia po sierpien, albo wrzesien, duze stado ze szczeniakami, 2 hotele!)... pracuje w calym wymiarze czasu... i mam czas, aby to wszystko pogodzic... to kurde jak nie mozna zorganizowac przez kilka tygodni 2 turnosow/pomieszczen? - tak kilka tygodni... to nie ma byc dozywocie (w wiekszosci przypadkow)!... powrot do zdrowia/wyjscie z rui pozwala na ponowne symbiotyczne i harmonijne zycie tych fretek... bez uszczerbku na ich zdrowiu i psychice, jakie osiagaja bedac wiecznie SAMYMI, tylko z obcym mu czlowiekiem, ktory nawet nie rozumie co 'mowia'... :mrgreen:

i ghija, zeby nie bylo... zgadzam sie z Twoja wypowiedzia w czesci... chore i typowo aspoleczne fretki nie nadaja sie na stadne zycie... ale nie zgadzam sie z Twoja generalizacja SAMOTNICTWA i proba naciagania 'wiedzy/info' na cala populacje fretek... to zle i krzywdzace!

samica alfa, iskajaca i opiekujaca sie nie swoim dzieckiem... teoretycznie powinna je zabic, a przynajmniej przegonic ze swojego terytorium, ale tego w zyciu nie zrobi, bo 1. ma bardzo silny instynkt macierzynski (choc nie miala wtedy maluchow!), 2. bo jesli fretka sie jej podporzadkowala, to nie miala silnego parcia do mordowania/przeganiania jej ze wspolnego terytorium - fretki potrafia sie dzielic, chociazby 1 marnym hamakiem... :P

ponadto maluch sie darl i wywijal, ale nie dlatego ze mu krzywde robila, ale ze lizala, a on skakac po niej nie mogl... :P
Obrazek

moze taniec godowy, a moze braterskie spotkanie?! trzebaby tam byc i obserwowac na zywo i umiec odczytac... ale jednak sie nie pomordowaly te krwiozercze SAMOTNIKI... :P
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08-08-2014 10:32 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 11-02-2014 13:05
Posty: 3981
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Kobieta
fretki: Lucjan -Lucuś (*) szczęście moje , serduszko moje ,odeszło 4 marca 2015 :(
Lucjan Drugi , znajdka ze schroniska ,od 13 czerwca 2015 :D

za TM Bafi (*)
za TM Marcelek (*) 13.XII. 2015 :(
No i miałam prawie rację :D :clapi: :D


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08-08-2014 13:08 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Nocne Marki
Kobiety
Loża szyderców
Offline

Dołączył(a): 16-01-2010 21:29
Posty: 4705
Lokalizacja: Tunbridge Wells UK
Płeć: Kobieta
fretki: Matylda -czyli Lady GuGa (bo to normalnie gwiazda ;)))
anathea napisał(a):
...a fretki to nadal zwierzaki, ktore udamawiamy od kilkudziesieciu lat, a nie od tysiecy w ciaglosci i beda mialy naturalne instynkty, tylko ze stlumione, jedne mocniej, drugie slabiej... ani moje fretki, ani Twoje, ani nikogo innego nie sa potomkami tchorza udomowionego 2,5 tys lat temu... sa to fretki udomowione z jakiegos fermowego, dzikiego tchorza, maksymalnie 30 lat temu... jesli po drodze nie mialy znow domieszki dzikusa... :mrgreen:
]

Anathea o ile zgadzam się z twoją ideą niegeneralizowania o tyle powyższą wypowiedzią nie do końca do końca. Oczywiście w Polsce możemy mówić o udomawianiu od kilkudziesięciu lat ale w Angli i o ile się nie mylę na południu Europy fretki używa się do polowań od wielu wieków. Na dworach niedożywione szczeniaki wyrosłe na samiczki o niewielkiej masie były trzymane ponoć w rękawach przez średniowieczne niewiasty i wypuszczane by przegonić/upolować myszy grasujące po komnatach i przyprawiające niewieście serca o palpitacje. Piszę teraz używając aplikacji w telefonie i nie wiem czy pojawi się na dole mego postu opis z linkiem, bo w tym linku to jest właśnie pięknie opisane. Jeśli nie, oto namiar:
www.ferret-world.com/ferrethistory.html
Rzeczywiście na terenach Polski fretki nie były w dawnych wiekach popularnym towarzyszem człowieka ale w Europie południowej i zachodniej owszem. Niech mi wolno przytoczyć choćby przykład damy z łasiczką/gronostajem. Jaka to łasiczka czy gronostaj każdy wie ;)
Poza tym z ideą indywidualnego podejścia do sprawy zgadzam się w 100%.

_________________
...interesującą rzeczą jest pochodzenie słowa ferret, które wywodzi się od łacińskiego słowa furittus, którego znaczenie to... "mały złodziej"
źródło: http://www.ferret-world.com/ferrethistory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 08-08-2014 23:25 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
Gohna... sredniowiecze trwalo od 500 do 1500 roku, choc pierwsze wzmianki o fretkach sa z roku okolo 1200, a czas wiktorianski to ok. 1840 rok...

fretki byly trzymane w klatkach na zewnatrz domostw, jadly tylko to co same upolowaly lub resztki (flaki) z tych zdobyczy... wiec nadal mamy do czynienia z max 800, albo niecale 200-ma latami i to nie w domu... w klatce na podworku, na pol dziko...

nie chce mi sie sprawdzac od kiedy stosowano metalowe klatki, bo z wiklinowych to raczej uciekaly na potege, z domow z oknami z zoladkow krow, czy koni, tez raczej uciekaly, a szyby to mieli tylko bogacze...

w tym aspekcie, o jakim piszesz, mowimy o wykorzystywaniu fretki jako zwierzecia pracujacego/gospodarskiego jak krowa czy kon, a nie o zwierzeciu towarzyszacemu czlowiekowi...

aby zmienic genetyke, behawior, instynkty nawet 2,5 tys lat by nie starczylo... o 200 latach nie wspomne... bo gdyby tak bylo, to nie byloby tego tematu... bo mielibysmy pluszowe zwierzatka, nie reagujace na czynniki zewnetrzne, siebie nawzajem i na nas oraz na zakodowane w genach instynkty naturalne wypracowane na wolnosci, a nie w niewoli domowej... nie byloby juz SAMOTNIKOW... rujkujacych kastratow, samic z urojeniwokami, itd., itp.

tak wiec, rodzi sie kolejne pytanie - dlaczego obecnie nie ma linii, ktore licza po 20 pokolen wstecz (tylko 20 lat wstecz, a nawet 10 jak ktos rozmnazalby 2x w roku)? dlaczego co chwile jest dokladany dziki tchorz (bo modnie), znajda, adopciak, zoologiczne trofeum, a nie jest ciagnieta linia i chociaz 3 pokolenia zrobione? ... bo nie jest to proste, bo nie ma linii ciagnietych od pokolen, od setek lat... obecnie moze tylko angory sa w gorszym lub lepszym stopniu ciagniete od jakichs 30 lat, nie ma do nich dokladanych dzikich szczeniakow, wylapanych z lesnej norki, gdy umierala lub uciekla stara fretka - bo angora by nie wyszla!... a jak dokladasz dzikusa lub nn (to skad wiesz, czy rodzice nn nie byli dzikuskami?), to udamawianie rozpoczynasz od poczatku... :mrgreen:

udomowienie w znaczeniu o jakim ja pisze - to przystosowanie fizjologii naszych fretek do naszego srodowiska, swiatla, temperatury, diety, bytu, wstretu do smrodu... gdyby to mialo miejsce, to fretki nie padalyby jak muchy na choroby wywolane tymi czynnikami... a tak, to fretki jeszcze 50 lat temu, zyly w europie jako dzikie albo poldzikie zwierzaki w klatkach na podworkach, fermach, szopach, garazach... co zreszta i teraz nie jest rzadkoscia... :?

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09-08-2014 0:14 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Nocne Marki
Kobiety
Loża szyderców
Offline

Dołączył(a): 16-01-2010 21:29
Posty: 4705
Lokalizacja: Tunbridge Wells UK
Płeć: Kobieta
fretki: Matylda -czyli Lady GuGa (bo to normalnie gwiazda ;)))
Jak już wspomniałam Anathea na dworach/zamkach też je trzymano. Nie twierdzę że stamtąd czy z podwórek nie uciekały i nie twierdzę że nie było tego na potęgę. W Walii do tej pory niejednokrotnie dzika ciężarna samica robi sobie gniazdo w oborze u chłopa a nie w lesie. Jest to bardzo ładnie pokazane w tym dokumencie BBC o których wspomniałam wyżej a który można znaleźć tu na forum w temacie o tchórzu europejskim i innych dzikich kuzynach fretek (to dla ciekawskich) tak więc to że mimo wszystko nawet dzikie czy zdziczałe potrafią żyć przy człowieku to fakt znany od dawna. No może nie w Polsce ale jednak. Dla zainteresowanych: wpiszcie w youtube Wild polecats Philip Bradbury. Fajny dokument polecam.

_________________
...interesującą rzeczą jest pochodzenie słowa ferret, które wywodzi się od łacińskiego słowa furittus, którego znaczenie to... "mały złodziej"
źródło: http://www.ferret-world.com/ferrethistory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09-08-2014 0:46 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
Gohna... ale w opisach tchorza (nawet w Polsce) znajdziesz opis, ze jest zwierzeciem synotropijnym... zyjacym blisko zabudowan czlowieka, czy w samych zabudowaniach... ale kuny tez to robia nagminnie (gniazduja w poszyciu dachów domów rozwalajac izolacje i ocieplenie), a nie piszemy ze jest to zwierztko domowe, czy nawet udamawiane... bo to tylko przymus... dzikie zwierzeta sa wypierane ze swoich naturalnych siedlisk i zaczynaja sie gniazdowac w suchych i cieplych innych miejscach... ale to nadal nie swiadczy o dlugoletniej, dlugowiecznej czy wielotysiecznej CIAGLOSCI udomawiania... to ze od czasu do czasu ktos odlowil szczeniaka dzikiego tchorza i go wytresowal do danej funkcji/swojej zachcianki to jedno, a ciaglosc linii i dostosowanie fizjologiczno-anatomiczne i calkowite wyrugowanie danych instynktow, to zupelnie inna bajka... :mrgreen:

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 09-08-2014 12:34 
Avatar użytkownika
Fretkociekawski
Fretkociekawski
Offline

Dołączył(a): 10-04-2009 22:10
Posty: 159
Lokalizacja: Bury St Edmunds
Płeć: Kobieta
fretki: Maia -2009-2013 :*
Phoebe -06.2013
Caramel - 12.2013
Ja chętnie przeczytam co ma do powiedzenia wspominana pani wet. Bardzo jestem zainteresowana odczytaniem zachowań fretek, dlatego czekam na tłumaczenie.
Bardzo bym chciała się spotkać/porozmawiać z jakimś behawiorystą specjalistą od fretek ponieważ często myślę że robię coś źle w postępowaniu z moimi zwierzakami. Jednak nie twierdzę, że zmienię wszystko w życiu moich samiczek bo to po prostu nie możliwe.
Poprzednia fretka była sama przez prawie całe swoje życie chociaż podejmowałam 3 próby połączenia jej z inna fretką. Majcia była wojowniczo nastawiona do innych gat. zwierząt ale bała się fretek i nigdy nie udało się pogodzić jej ze starszym osobnikiem. Do dzisiaj mam często na hotelu dorosłego samca który nikomu nigdy nie robi krzywdy, Majci nawet nigdy nie dotknął zębem, bo nie ma takich zapędów a mimo to go nie zaakceptowała. Taki był jej urok, akceptowała tylko ludzi.
To była najwspanialsza i najbardziej kontaktowa fretka na świecie a mimo to patrząc na moje obecne fretki myślę że była samotna/ smutna. Przez wszystkie lata życia wspólnego nigdy się ze mną nie bawiła i myślę że właśnie dlatego, że to ja nie znając zachowań fretek byłam tego powodem. Nie wiedziałam jak z nią postępować. Prawdziwie szczęśliwą widziałam ją tylko na spacerach.
W momencie jak Majcia była już śmiertelnie chora przybyła do domu 2 miesięczna samiczka. Tak, wiedziałam że to nie najlepszy czas dla starszej schorowanej fretki, ale zrobiłam to z egoizmu ponieważ nie mogłam się pogodzić z odejściem Majeczki, z pożegnaniem jej, a czekała mnie decyzja o uśpieniu.
Szczeniaczek (mimo że miał w ogóle nie przebywać z seniorką) został całkowicie zaakceptowany od pierwszego spotkania. Jak wytłumaczą mi to behawioryści. Nigdy nie było wzajemnego tarmoszenia, syczenia, skakania po sobie. po 7 miesiącach wspólnego życia Majka odeszła a młodziutka fretka popadła w depresję.
Młoda Phoebe nie jadła , nie bawiła się, spała tylko pod łóżkiem i chowała się w jak najciemniejszych kątach. Przygarnęliśmy drugą samiczkę w takim samym wieku i Phoebe odżyła w tydzień. Dogadywanie się trwało 2 tyg.
Jak mam odczytać zachowanie moich samiczek.
Moje zwierzaki żyją mając do dyspozycji 2 piętrowy domek i każde w nim pomieszczenie ponieważ umieją otwierać drzwi. W jaki sposób mam zapewnić im własne terytorium. Jak mam to zorganizować. Czy zwierzęta terytorialne jak fretki (zwłaszcza samiczki) mając do dyspozycji cały dom nie ustaliłyby tego same między sobą? Ja nigdy nie widziałam żeby moje samiczki walczyły w jakimś legowisku, albo o jakąś miejscówkę. Nigdy nie przeganiają się ze swoich ulubionych miejsc. Czy mimo to mam zapewnić im, każdej z osobna jakieś miejsce na wyłączność?
Zauważyłam natomiast że Phoebe potrafi mnie skubnąć jak np zmieniam im szmatki w ich ulubionej szufladzie.Odczytuje to jako " zostaw to moje miejsce, nie dotykaj" Czy dobrze to odczytuję?
Mam jeszcze jedno pytanie. Moja Phoebe która jest ze mną od szczeniaka już prawie 1,5 roku nie akceptuje mojego męża. W zasadzie żadnego innego człowieka oprócz mnie. Co w takim przypadku. Mam jej szukać innego domu bo mój mąż przysparza jej stresów swoim istnieniem? Druga fretka go uwielbia. Dodam tylko że Phoebe urodziła się w domu gdzie żyła z ludźmi a nie gdzieś w garażu czy klatce na ogródku (co często praktykują w Angli gdzie mieszkamy). Skąd więc u niej te antyludzkie zachowania. Nie zna innego życia, nie ma złych doświadczeń, nie pochodzi ze złych warunków. Jedyne miejsce gdzie akceptuje męża to kuchnia bo tam dostają jeść
Naprawdę bardzo chętnie przeczytam co ma do powiedzenia dr Roest, ale dostosuję się do jej twierdzeń zgodnie z moją sytuacją domową, zawodową i indywidualnie dopasowaną do moich zwierzaków. Kocham moje zwierzaki i chce im zapewnić wszystko co najlepsze ale nie wszystko jest mi dostępne ze względu na to gdzie mieszkam i środki finansowe jakimi dysponuję.

Ghja, Kluska napiszcie coś więcej, naprawdę jestem bardzo ciekawa (każdy i tak zrobi z tą wiedzą co zechce). Jak wy zastosowałyście przekazaną wam wiedzę w praktyce.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 10-08-2014 6:18 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Nocne Marki
Kobiety
Loża szyderców
Offline

Dołączył(a): 16-01-2010 21:29
Posty: 4705
Lokalizacja: Tunbridge Wells UK
Płeć: Kobieta
fretki: Matylda -czyli Lady GuGa (bo to normalnie gwiazda ;)))
anathea napisał(a):
Gohna... ale w opisach tchorza (nawet w Polsce) znajdziesz opis, ze jest zwierzeciem synotropijnym... zyjacym blisko zabudowan czlowieka, czy w samych zabudowaniach... ale kuny tez to robia nagminnie (gniazduja w poszyciu dachów domów rozwalajac izolacje i ocieplenie), a nie piszemy ze jest to zwierztko domowe, czy nawet udamawiane... bo to tylko przymus... dzikie zwierzeta sa wypierane ze swoich naturalnych siedlisk i zaczynaja sie gniazdowac w suchych i cieplych innych miejscach... ale to nadal nie swiadczy o dlugoletniej, dlugowiecznej czy wielotysiecznej CIAGLOSCI udomawiania... to ze od czasu do czasu ktos odlowil szczeniaka dzikiego tchorza i go wytresowal do danej funkcji/swojej zachcianki to jedno, a ciaglosc linii i dostosowanie fizjologiczno-anatomiczne i calkowite wyrugowanie danych instynktow, to zupelnie inna bajka... :mrgreen:


Anathea nadal upieram się że patrzysz na sprawę z perspektywy tylko i wyłącznie historii terenów Polski lub Europy środkowo-wschoniej. Teren Wysp Brytyjskich i Europy Zachodniej to inne bajka. Fretki nawet jeżeli były tam tylko zwierzakami gospodarskimi, były udomowione. Kota czy psa w tych wiekach też nie trzymano w domach dla towarzystwa tylko w konkretnych celach i też raczej nie w domu tylko w obejściu. Zwierzęta towarzyszące z ang. Pets zdarzały się w tym czasie jedynie na dworach. I fretki były wśród nich o czym świadczą obrazy. A jak np wytłumaczyć pojawienie się fretek na kontynencie australijskim kilka wieków temu? Wszak dla tego kontynentu to obcy gatunek. Podejście ludzi do fretek sprzed wieków niewiele się różniło od podejścia ludzi do innych zwierząt i rzadko te zwierzęta traktowano jak typowe "pets" częściej jak zwierzęta gospodarskie. Pies miał pilnować zagrody, kot łapać myszy itp. Na tej podstawie równie dobrze przecież możemy mówić że pies czy kot też nie ma ciągłości w udomawianiu a jednak ją ma. Różnica jest taka że na terenach Europy środkowo-wschodniej czy północnej fretki nie były popularne, a ty z perspektywy tych terenów wydajesz się patrzeć na sprawę. Tu gdzie teraz mieszkam człowiek z fretkami dodam udomowionymi czyli żyjącymi z człowiekiem dla konkretnych korzyści żył od dawien dawna a ferreting czyli polowania z fretkami są głęboko zakorzenioną tradycją.

_________________
...interesującą rzeczą jest pochodzenie słowa ferret, które wywodzi się od łacińskiego słowa furittus, którego znaczenie to... "mały złodziej"
źródło: http://www.ferret-world.com/ferrethistory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 10:24 
Avatar użytkownika
Nowicjusz
Nowicjusz
Offline

Dołączył(a): 13-09-2012 9:10
Posty: 88
Lokalizacja: Głogów
Płeć: Kobieta
fretki: Ruby :)
Będzie tylko w połowie na temat ale zapytam:
Mam jedną fretkę od prawie dwóch lat. Od kiedy zabrałam ją z gniazda nie widziała innej fretki, ze zwierząt ma kontakt jedynie z psami i wszystkie zawsze atakuje dla zabawy. Teraz w niedzielę chciałam ją zabrać na tą edukacyjną wystawę do poznania żeby poznać jej reakcję jak zobaczy inną fretkę, myślicie, że to dobry pomysł czy lepiej nie jechać?
W przyszłości chciałabym kupić lub adoptować drugą fretkę jednak to dopiero za parę miesięcy dlatego też wolałabym wiedzieć wcześniej jak moja Ruby reaguje na fretki.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 10:30 
Avatar użytkownika
Fretkomegamaniak
Fretkomegamaniak
Offline

Dołączył(a): 13-03-2014 9:03
Posty: 1867
Lokalizacja: Łódź
Płeć: Kobieta
fretki: Hodowla Roxon: Nala ❤ Kiara ❤ Kovu ❤
Shawty napisał(a):
Będzie tylko w połowie na temat ale zapytam:
Mam jedną fretkę od prawie dwóch lat. Od kiedy zabrałam ją z gniazda nie widziała innej fretki, ze zwierząt ma kontakt jedynie z psami i wszystkie zawsze atakuje dla zabawy. Teraz w niedzielę chciałam ją zabrać na tą edukacyjną wystawę do poznania żeby poznać jej reakcję jak zobaczy inną fretkę, myślicie, że to dobry pomysł czy lepiej nie jechać?
W przyszłości chciałabym kupić lub adoptować drugą fretkę jednak to dopiero za parę miesięcy dlatego też wolałabym wiedzieć wcześniej jak moja Ruby reaguje na fretki.

Taka wystawa z mnóstwem ludzi i mnóstwem fretek, hałasem... Nie wiem czy to nie będzie zbyt dużo emocji i stresu jak na taki "pierwszy raz" :) Jak dla mnie lepiej chyba by było przejść się na spacer z kimś i zapoznawać frety na neutralnym gruncie, poobserwować pierwsze reakcje Ruby, a później to rozszerzać na swój grunt i ewentualnie większą ilość fretek.
Ale to ja bym tak zrobiła. ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 10:38 
Avatar użytkownika
Nowicjusz
Nowicjusz
Offline

Dołączył(a): 13-09-2012 9:10
Posty: 88
Lokalizacja: Głogów
Płeć: Kobieta
fretki: Ruby :)
Olciś napisał(a):
Taka wystawa z mnóstwem ludzi i mnóstwem fretek, hałasem... Nie wiem czy to nie będzie zbyt dużo emocji i stresu jak na taki "pierwszy raz" :) Jak dla mnie lepiej chyba by było przejść się na spacer z kimś i zapoznawać frety na neutralnym gruncie, poobserwować pierwsze reakcje Ruby, a później to rozszerzać na swój grunt i ewentualnie większą ilość fretek.
Ale to ja bym tak zrobiła. ;)


No właśnie problem w tym, że słyszałam, że u mnie w mieście są jeszcze z dwie albo trzy fretki ale sama nigdy nikogo z tym zwierzem nie spotkałam także ciężko się umówić a znowu ciągnąć małą autem godzinę do dużego miasta na pół godzinny spacerek i z powrotem to chyba przesada i małą w transporterze by szału dostała.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 11:48 
Avatar użytkownika
Fretkomegamaniak
Fretkomegamaniak
F.A.A.
Offline

Dołączył(a): 15-10-2007 16:10
Posty: 1750
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Nie określono
fretki: Baldur,
niefretki Muspell i Puszysław

Rysia Lwie Serce, Nils Czatownik i Miśko-Pyśko w Krainie Wiecznych Łowów
Shawty napisał(a):
Olciś napisał(a):
Taka wystawa z mnóstwem ludzi i mnóstwem fretek, hałasem... Nie wiem czy to nie będzie zbyt dużo emocji i stresu jak na taki "pierwszy raz" :) Jak dla mnie lepiej chyba by było przejść się na spacer z kimś i zapoznawać frety na neutralnym gruncie, poobserwować pierwsze reakcje Ruby, a później to rozszerzać na swój grunt i ewentualnie większą ilość fretek.
Ale to ja bym tak zrobiła. ;)


No właśnie problem w tym, że słyszałam, że u mnie w mieście są jeszcze z dwie albo trzy fretki ale sama nigdy nikogo z tym zwierzem nie spotkałam także ciężko się umówić a znowu ciągnąć małą autem godzinę do dużego miasta na pół godzinny spacerek i z powrotem to chyba przesada i małą w transporterze by szału dostała.

Na wystawie będzie zbyt wielki chaos, dużo fretek i zamieszania. Na pewno reakcje Twojej fretki nie będą miarodajne i nie da się stwierdzić, czy w takim chaosie zareagowała tak, jakby zareagowała w warunkach domowych.

_________________
http://fretek.org/adopcje


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 12:08 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Kobiety
Offline

Dołączył(a): 10-08-2007 17:49
Posty: 4132
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta
fretki: ax aka onyx, ciri, gaja, kita'na, luna, nan, navi, sky, xaxis, fifi aka fee [*], malu [*], caprys [*], niya aka bestyja [*], cassi aka amai [*], agat'h [*], ezio [*], bibi aka bianca blue [*], puma [*], akki [*], nana [*], misia [*]
Gohna napisał(a):
Anathea nadal upieram się że patrzysz na sprawę z perspektywy tylko i wyłącznie historii terenów Polski lub Europy środkowo-wschoniej. Teren Wysp Brytyjskich i Europy Zachodniej to inne bajka. Fretki nawet jeżeli były tam tylko zwierzakami gospodarskimi, były udomowione. Kota czy psa w tych wiekach też nie trzymano w domach dla towarzystwa tylko w konkretnych celach i też raczej nie w domu tylko w obejściu. Zwierzęta towarzyszące z ang. Pets zdarzały się w tym czasie jedynie na dworach. I fretki były wśród nich o czym świadczą obrazy. A jak np wytłumaczyć pojawienie się fretek na kontynencie australijskim kilka wieków temu? Wszak dla tego kontynentu to obcy gatunek. Podejście ludzi do fretek sprzed wieków niewiele się różniło od podejścia ludzi do innych zwierząt i rzadko te zwierzęta traktowano jak typowe "pets" częściej jak zwierzęta gospodarskie. Pies miał pilnować zagrody, kot łapać myszy itp. Na tej podstawie równie dobrze przecież możemy mówić że pies czy kot też nie ma ciągłości w udomawianiu a jednak ją ma. Różnica jest taka że na terenach Europy środkowo-wschodniej czy północnej fretki nie były popularne, a ty z perspektywy tych terenów wydajesz się patrzeć na sprawę. Tu gdzie teraz mieszkam człowiek z fretkami dodam udomowionymi czyli żyjącymi z człowiekiem dla konkretnych korzyści żył od dawien dawna a ferreting czyli polowania z fretkami są głęboko zakorzenioną tradycją.
Gohna... caly czas piszemy o dwoch roznych sprawach... chyba podepre sie definicjami...
Cytuj:
Domestykacja zwierząt (od łac. domesticus – domowy), udomowienie zwierząt – całokształt procesów przekształcania się cech i właściwości morfologicznych, fizjologicznych, rozwojowych i psychicznych zwierzęcia dzikiego następujący w wyniku długotrwałego oddziaływania człowieka na zwierzęta, zwłaszcza poprzez ludzką ingerencję na czynniki genetyczne i środowiskowe.

Udomawianie jest uwarunkowanym dziedzicznie przystosowaniem dzikich zwierząt, w ciągu szeregu pokoleń, do środowiska zewnętrznego stworzonego pracą człowieka i jego wymaganiami. Ewolucja gatunków udomowionych jest głównie wynikiem szczególnej selekcji, w której selekcja naturalna odgrywa rolę uzupełniającą.

Oswajanie zwierząt, które było pierwszym etapem domestykacji, rozpoczęto w celu lepszego wykorzystywania dzikich dotąd gatunków zwierząt na potrzeby człowieka oraz zapewnienie sobie łatwiejszego i nieograniczonego czynnikami zewnętrznymi dostępu do nich.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Domestykacja_zwierz%C4%85t

przeczytaj definicje udomowienia i sama sobie odpowiedz, czy fretka jest udamawiana od kilku setek lat, czy moze tylko oswajana? ... bo jak dla mnie udawamianiem zajmujemy sie od kilku dziesiatek lat... od setek lat wstecz i owszem oswajamy je w konkretnym celu... i dlatego mozemy miec nadal problemy z behawiorem fretek, bo wlasnie ich "...całokształt procesów przekształcania się cech i właściwości morfologicznych, fizjologicznych, rozwojowych i psychicznych zwierzęcia dzikiego następujący w wyniku długotrwałego oddziaływania człowieka na zwierzęta, zwłaszcza poprzez ludzką ingerencję na czynniki genetyczne i środowiskowe..." nie ulegl na tyle zmianie - stad watek o SAMOTNICTWIE, bo naturalnie tchorze sa samotnikami... tylko, ze watek potraktowany w bardzo zgeneralizowany sposob, bo sa fretki bardziej udomowione i mniej (te z nieznanych miejsc urodzen/pochodzenia, na pewno sa ryzykowne, bo nie wiadomo co w genach siedzi!)... :shock:

ponadto, czy Ty myslisz ze w Europie srodkowo-wschodniej nie bylo kultury? fanaberii dworskiej? polowan z wykorzystaniem innych zwierzat? - w Polsce tez byly dwory, szlachta, ktora podejrzewam, ze miala nawet lepszy dostep do dzikiego tchorza niz bylo to mozliwe w Anglii... a to, ze nie ma o tym dostepnych wzmianek, coz o wielu blachych rzeczach nie ma przekazow z dawnych lat... fermy futrzarskie tez byly standardem w Polsce do lat 80-tych bylego stulecia... ale wiekszosc wie jak 'oswojone' fretki sa z ferm... poldzikie stworzonka... zreszta, aby doprowadzic fretke do zdziczenia niewiele potrzeba... wystarczy ja wsadzic do klatki, klatke wrzucic do garazu i od czasu do czasu rzucic niejadalna rzecz przez prety... dzikosc osiagamy w obecnym pokoleniu, ba w kilka miesiecy!!!... :evil:

a introdukcja tchorza w Australii na co ma byc dowodem - udomowienia?... to chyba zly przyklad, bo tam akurat fretke introdukowano do srodowiska naturalnego, a nie domowego... :P

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 17:37 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Nocne Marki
Kobiety
Loża szyderców
Offline

Dołączył(a): 16-01-2010 21:29
Posty: 4705
Lokalizacja: Tunbridge Wells UK
Płeć: Kobieta
fretki: Matylda -czyli Lady GuGa (bo to normalnie gwiazda ;)))
Z drugiej strony żeby doprowadzić psa do zdziczenia wystarczy zamknąć w kojcu na dworze i ograniczyć kontakt z człowiekiem a koty są świetnym przykładem na problemy z behawiorem. W tym momencie w UK noe ma ferm futrzarskich ale gdy były nie było w nich fretek. Przynajmniej tubylcy nic o tym nie wiedzą. "Fanaberii dworskich" średniowiecznej czy późniejszej Polski nie studiowałam i nie zamierzam, sorry. Nie mam też nic przeciwko zastąpieniu słowa udomowione przez oswojone. Choć bycie zwierzęciem gospodarskim udomowienia nie wyklucza (o krowach dzikich np nie słyszałam, no chyba że żubra podciągniemy pod krowę). Przyjmijmy zatem że może w Polsce udomawiamy frety od kilkudziesięciu lat ale w Europie napewno od kilkuset.

_________________
...interesującą rzeczą jest pochodzenie słowa ferret, które wywodzi się od łacińskiego słowa furittus, którego znaczenie to... "mały złodziej"
źródło: http://www.ferret-world.com/ferrethistory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 11-08-2014 17:39 
Avatar użytkownika
Fretkoświr
Fretkoświr
Nocne Marki
Kobiety
Loża szyderców
Offline

Dołączył(a): 16-01-2010 21:29
Posty: 4705
Lokalizacja: Tunbridge Wells UK
Płeć: Kobieta
fretki: Matylda -czyli Lady GuGa (bo to normalnie gwiazda ;)))
Acha i nie wkładaj mi proszę w usta opinii jakobym odżegnywała Polskę od kultury w dawnych wiekach. To twoje megasubiektywna zresztą opinia a nie moje poglądy. Osądy zostaw dla siebie. Nikomu poza tobą nie są potrzebne w tej dyskusji.

_________________
...interesującą rzeczą jest pochodzenie słowa ferret, które wywodzi się od łacińskiego słowa furittus, którego znaczenie to... "mały złodziej"
źródło: http://www.ferret-world.com/ferrethistory.html


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 129 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona

Wszystkie czasy w strefie UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL